wtorek, 28 lutego 2017

Destylat księżycowy - luty 2017


Nadszedł koniec kolejnego miesiąca, czas na małe podsumowanko. Zacznę od listy linków, tym razem pogrupowanej tematycznie, według moich aktualnych zainteresowań. Dalej znajdziecie trzy krótkie "antyrecenzje" książek, które ostatnio przeczytałem/ skończyłem czytać i uznałem, że warto się tym szerzej podzielić. Na końcu będzie mój komentarz w sprawie ostatnich przebojów kolegi z bloga Inspiracje. Czytajcie, co Wam akurat pasuje. Tekst powstawał partiami, przez cały miesiąc i nie stanowi ciągłej narracji.
Jeśli chodzi o pierwszy element, czyli o listę linków to przypominam, że ten bimber pędzę głównie na własny użytek. Nie wrzucam tu najlepszych artykułów, ani nie kieruję się sympatią do autorów. Filtruję wyłącznie te pozycje, na których mnie samemu zależy, aby ich nie zgubić. Z różnych powodów - głównie takich, jak przydatność, trafność itp., ale nie tylko. Kolejność podania jest przypadkowa.




Metamorphosis Alpha

Luty minął pod znakiem MmA. Nie tylko z powodu premiery, ale i liczby wartościowych materiałów na temat gry. Pierwsze z brzegu:
1. Wprowadzenie do gry - Seji opublikował na stronie wydawnictwa cykl artykułów, poświęconych historii, zalecanemu stylowi grania, pomysłom na przygody i źródłom inspiracji do wymyślania kolejnych. Znakomita lektura, od której należałoby zacząć zabawę z tym systemem.
2. Recenzja na Inspiracjach - napisana przez Ojca Kanonika recka ukazuje dobitnie, nie tylko znaczenie gry w historii hobby, ale przede wszystkim wartość tej pozycji na naszym rynku.
3. Omówienie na Piekiełku - w ogóle nie wiem, czy ktoś to zauważył, ale Beamhit wrócił do nadawania na YouTubie i swoim aksamitnym głosem raz na jakiś czas opowiada o kolejnych systemach. Dawajcie tam znaki, że słuchaliście, żeby się chłopak nie zniechęcił - póki co nieco razi nikczemnie mała reakcja słuchaczy.
4. Jim Ward o frakcjach w MA - ostatnio na G-plusowej grupie fanów MA pojawił się skan starego artykułu Warda o tworzeniu większych frakcji. Polecam, przede wszystkim jako kolejną inspirację settingową do gry.
5. Kanonik o Morderczej Mili - całkiem miła recenzja pewnej przygody solo.


Mordercza Milla

Earthdawn

1. Drachu o nowym GMG - recenzja podręcznika dla mistrza gry na Dziodblogu. Wnikliwie, nieschematycznie i od siebie. Czyli jak zawsze. Czekamy na odpowiedź Kosmita.


Nowe zabawki

Wypunktowałem pięć wartościowych notek, coby nie zapomnieć. Sam ich raczej prędko nie użyję. Muszę na chwilę zatkać uszy, bo przestałem już przyswajać...
1. Docent Dobro zatrudni silne psychicznie dzieci - i inne pomysłowe ogłoszenia ze słupa. W dechę!
2. Kilka odjechanych nazw - jak komuś się chce tłumaczyć z angielskiego.
3. 20 komnat z pomysłem - jw. Mieli tam też coś o korytarzach, w razie czego znajdziecie bez trudu.
4. Motywacje PC - prosty generator k100 różnych hobby. Przydatny przy dużym przemiale postaci graczy.
5. Generator enpeców - nieco karkołomny (z powodu użytych kości Fate), a jednak mocno inspirujący generatorek autorstwa Tomasza Misterki.



Książki

Tym razem wspomnę tylko o trzech lekturach, potencjalnie użytecznym mistrzom gry. Notki które tu wrzucam, traktuję jako anty-recenzje. Jak rozumiem ten termin? Piszę parę słów od siebie, ale bez ambicji recenzenckich. Nie oceniam, unikam schematu i punktuję rzeczy, które mogą znaleźć użytek w RPG. Jasne? No to jedziemy.

Stanisław Lem - Opowieści o pilocie Pirxie
Ta jes, kolejna lektura z dawnych lat. Ponownie przesłuchana w pracy w wersji audio. Pamiętam, że za pierwszym razem czytając nieźle się męczyłem. Nie tylko, że byłem wtedy smarkiem zainteresowanym wyłącznie rycerzami, zwierzętami i Indianami. Książka była pozbawiona ilustracji, wiersze szerokie, wąska interlinia, a rozdziały długie. Do tego język pełen technicznych szczegółów, przestoje w rozwoju akcji - jak złożyć to wszystko do kupy, mamy iście ciężką lekturę dla małolata. Nie wiem, czy i dzisiaj by mi lekko weszła. Tymczasem, jeśli się tego słucha na słuchawkach, jeszcze do tego z delikatnym podkładem dźwiękowym, można się bez żadnych problemów cieszyć prozą mistrza.

Cóż znajdzie w Opowieściach wyprany z pomysłów erpegowiec? Całą masę rzeczy, pod warunkiem, że nie prowadzi wyłącznie fantasy. Właściwie każdy rozdział stanowi tu gotowy temat na sesję SF. Osią większości opowieści jest jakiś problem do rozwikłania - wymagający pomyślunku i niestandardowego podejścia. Sam w sobie jest nośnikiem treści i źródłem refleksji, nie zaś reakcja bohatera czy puenta. Można go więc próbować rozwiązać na różne sposoby, a i tak pomysł nic na tym nie straci. Niezależnie, jak potencjalna drużyna śmiałków podeszłaby do rozwiązania danej kwestii, będziemy mieli tu do czynienia z niebanalną przygodą.
  • Tropienie śmiertelnie niebezpiecznego robota górniczego, który oberwał po głowie i zaczął atakować ludzi na globie pozbawionym armii i niemal jakiejkolwiek broni. Strzeżcie się, jest sprytny!
  • Śledztwo w sprawie śmierci pracowników odosobnionej stacji badawczej, gdzie aparatura w rzadkich sytuacjach zaczyna wprowadzać w błąd.
  • Wyprawa alpinistyczna na księżycu, w poszukiwaniu robota, który z niejasnych powodów postanowił zaryzykować i zmierzyć się ze ścianą (właściwie po co za nim iść?, czy warto samemu ryzykować?, w jakim celu?).
  • ... itd.
Etcetera, dużo tam takich motywów.

Nawet jeśli nie prowadzimy systemu o międzyplanetarnych wędrówkach, w rodzaju Travellera, Nemezis, Ashen Stars, Rocket Age, czy Eclipse Phase, tylko jakieś inne przyszłościowe wynalazki, to i tak pomysłów czy fabularnych narzędzi znajdziemy tu całą kupę. Scenerie, język, sytuacje, humor... Jeśli chodzi natomiast o enpeców, to nie ma tu ich aż tak dużo. Najciekawsze są androidy, w tym przede wszystkim genialny Terminus! Zepsuty robot z przestarzałego pocisku (w sensie: rakiety), który zdziwaczał i zaczął bezwiednie wystukiwać zakodowany przekaz z przeszłości w języku Morse'a. To nie tylko kolejna zakręcona postać. Terminus łączy w sobie taką dawkę komizmu i horroru jednocześnie, że aż dziw, że ktoś coś takiego wymyślił.


Astrid Lindgren - Ronja córka zbójnika
Bajka, którą przeczytałem dziecku do poduszki. Czy aby tylko bajka? Sam świetnie się bawiłem. Uwielbiam książeczki Astrid, a Dzieci z Bullerbyn to już znam prawie na pamięć. Ronja jak dla mnie w doskonały sposób pokazuje, jak niewiele musi być opisany świat, ażeby nas wciągnął i żebyśmy mieli ochotę się do niego przenieść. Dobra nauczka pod kątem budowania settingów fantasy, nie?
Otóż, mamy tutaj las, zamieszkiwany przez różne dziwaczne stworzenia, a w nim zamek zbójców i Jaskinię Niedźwiedzi. I to właściwie... wszystko. Nie wiemy, czy akcja dzieje się w średniowieczu, czy np. w XVIII w. Imiona wskazują na Skandynawię, ale tak naprawdę nawet nie wiemy, co jest poza lasem, tylko słyszymy o jakichś żołnierzach hrabiego. Czy to wada? Nie! Wręcz odwrotnie. To całe niedopowiedzenie sprawia, że chcielibyśmy się tam przenieść i sprawdzić, co jest dalej. A wcześniej zbadać, co tam jeszcze jest w tym lesie. Nie wiem, może to tylko moje wrażenie. Tak czy siak, mamy jedną z bardziej znanych książek dziecięcych na świecie (co do tego nie ma dyskusji) przy jednocześnie tak prostej formie. Daje do myślenia, prawda?

Podczas lektury warto zwrócić uwagę na rolę stworów zamieszkujących las Ronji i pomyśleć nad skopiowaniem tego patentu. Nie chodzi mi tu o kolejne moby do wytłuczenia - tylko tajemnicze, znane jedynie stałym bywalcom lasu istoty. Trochę straszne, trochę komiczne. Świat fantasy powinien kipieć od opowieści o takich Mgłowcach, Pupiszonkach czy Wietrzydłach. Istot na granicy jawy i świata mitów, widzianych z rzadka i tylko gdzieś kątem oka, w wyjątkowych sytuacjach. I znowuż - poświęciłem już parę zdań Wietrzydłom et ales, a w książce to jest wszystkiego raptem kilka słów. Jakże mało potrzeba, żeby pobudzić czyjąś wyobraźnię.


James M. Ward - Metamorphosis Alpha
Mamy polskie wydanie MA! Można kupić na stronie wydawnictwa GinDie. Wszyscy wiedzą, że nie jestem w tej sprawie obiektywny, dlatego nie zamierzam pisać zwykłej recki, tylko garść wrażeń z lektury.
Zacznijmy od tego, że tekst czyta się niezwykle płynnie, bez żadnych trudności w zrozumieniu zasad czy kwestii technicznych. W porównaniu z tym, co ostatnio czytałem pod kątem gier w języku polskim, to jest kolosalny skok jakościowy. Przy okazji, czuć w tym wszystkim pasję i dobrą energię, a podczas lektury pomysły na przygody co raz wskakują do czaszki. Efekt jest taki, że od razu chce się grać.

Forma podręcznika jest surowa, bardzo zbliżona do pierwowzoru. Na pozór wygląda to jak referat na zaliczenie pisany w Wordzie. W rzeczywistości, wszystko tu gra i nie ma przypadku, że dane słowo jest akurat w tym wierszu i na tej stronie, a nie gdzie indziej. Wygląda to dla mnie bardzo schludnie i przejrzyście. Czysta użyteczność. Rzadko występujące czarno-białe ilustracje nie odwracają uwagi przy czytaniu. :)

Dwa słowa o mechanice. No niby gra bazuje na najstarszej wersji D&D, ale raz: uwzględnia różne ówczesne nowomodne wynalazki ;). Np. mamy tu 10-sekundowe rundy, zamiast 1-minutowych. Dwa: jest mocno sprofilowana na bardzo konkretny typ rozgrywki, który jest specyficzną cechą systemu. Najdokładniej rozpisane i opatrzone w tabelki są reguły dotyczące: walki, walki psychicznej, efektów wystawienia na promieniowanie, werbowania towarzyszy i opanowywania nowych urządzeń. To wiele mówi o tym, gdzie będzie leżał ciężar rozgrywki. Sporo stron poświęcono przykładowym mutacjom, stworom i sprzętowi, jednak przedstawiono je głównie w sposób opisowy. O braku punktów doświadczenia już wspominałem.
Gra zawiera system poruszania się i eksploracji, przejęty również z OD&D. Jest on prosty i jasno napisany. Tak więc MA bardzo dobrze nadaje się do typowego hexcrawla, a wręcz może być traktowana jako idealne do niego wprowadzenie.

To, co mnie tu urzeka, to łatwość w wymyślaniu swoich własnych elementów świata. Nie tylko, że można tu wrzucać przeróżne pomysły dosłownie zewsząd, nawet z książek rzadko wykorzystywanych w RPG (jak Zajdel, Aldiss, Wolfe, Silverberg itd.). Stoi też za tym mechaniczna prostota powodująca, że wrzucenie do gry kolejnych sprzętów, postaci czy mutacji nie będzie nam się kojarzyć z katorgą na własne żądanie.

Ogólnie rzecz biorąc oceniłbym, że nie jest to podręcznik dobry do tego, żeby stał na półce i cieszył oko. Nie wygląda tak efektownie, jak współczesne produkcje. Jest stworzony do rozpalania wyobraźni, intensywnego miętoszenia na kolanach w autobusie i do grania dłuższych kampanii. I w tym właśnie celu warto rozważyć jego zakup.



Wiosenny krzyk Ronji

Już myślałem, że wszystkie sprawy emocjonalno-społecznościowe nagromadzone w lutym uda mi się i tym razem skwitować jedną piosenką. No niestety, Kanonik znowu nawywijał, a mnie się ludzie pytają, co ja na to. Mają powody. Od początku istnienia Innych Światów nader często linkowałem na Inspiracje, chwaliłem je, zamieszczałem na nich swoje komentarze itd. Ciśnie mi się tu mnóstwo słów na usta, ale powiem tylko to, co muszę, ok?

Fakt, że jestem czytelnikiem Inspiracji i że czerpię z tego znaczne erpegowe korzyści, nie oznacza, że identyfikuję się z poglądami Ojca Kanonika. Jestem też kategorycznie przeciwny obrzucaniu ludzi wyzwiskami, narzucaniu im swojego światopoglądu czy też wszelkim próbom środowiskowej manipulacji. Swój stosunek w tej kwestii nie raz wyraziłem bezpośrednio na rzeczonym blogu, więcej tego robić nie zamierzam.

Tak jak każdy, mam swój próg tolerancji. Ten próg został niedawno przekroczony w (usuniętym) komentarzu, zamieszczonym pod wpisem o losowaniu pogody. Na przestrzeni kilku dosłownie zdań udało się w nim Kanonikowi w ordynarny sposób obrazić Stwórcę i Bogarodzicę, lewaków i użytkowników grupy Sandbox RPG PL, katolików i Żydów. A może jeszcze kogoś, nie pamiętam. Dla mnie przebrała się miarka. Wkurwiłem się i trzasnąłem drzwiami. Mój komentarz "pożegnalny" został wprawdzie szybko usunięty, ale to niczego nie zmienia. Teraz to jest moje pożegnanie.

Prywatnie uważam, że Ojcu Kanonikowi znów skończyły się Punkty Poczytalności – a to może kiedyś spotkać każdego z nas. Dlatego nie zamierzam rzucać weń kamieniami. Nie wierzę, że te jego jazdy są cynicznym działaniem, nastawionym na wyświetlanie reklam. To tylko wtórne dorabianie ideologii przez Jarla, nieumiejącego przyznać się do błędu. Oczywiście, gdziekolwiek nie leżałby rzeczywisty problem, podkręcanie się adrenaliną przed ekranem komputera nie jest skutecznym lekarstwem.

I nie –  pisząc te słowa nie solidaryzuję się w żadnym stopniu z fejsbukowymi bohaterami, specjalistami od cyfrowego darcia szat i rzucania świętojebliwych deklaracji, typu "skoro ktoś pisze takie głupoty, to znaczy, że na jego blogu nie ma nic wartościowego i ostentacyjnie nie będę tego czytał". Żenada. Owszem, każdy ma prawo do krytyki. Czasem wręcz trzeba jakoś zareagować - dlatego sam w końcu zabrałem głos. Wiedzcie jednak, że żadne faryzejskie zadzieranie nosa czy naśmiewanie się w bezpiecznym gronie znajomych mnie osobiście nie imponuje.



22 komentarze:

  1. Fajny tekst. Dużo ostatnio piszesz o MA, prowadzisz lub planujesz prowadzić tę grę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, nakręciłem się jak głupi na ten system. Jeszcze nie prowadzę. Powolutku składam tabelki, mapki, wczytuję się w podręcznik. Czekam na ustabilizowanie sytuacji, bo na razie nie mam gdzie wsadzić sesji w kalendarz.

      Usuń
    2. Czekam na post o wrażeniach z sesji ;)

      Usuń
    3. Jeden post o wrażeniach z sesji (u Seji'ego) już popełniłem. Nie chcę przynudzać. Z resztą, zobaczymy. Nie planuję kolejnych wpisów na blogu, same się piszą.

      Usuń
  2. Czemu przynudzać? Wrażenia z grania/prowadzenia starych gier to jedna z ciekawszych rzeczy na jakie natknąłem się w blogosferze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko :) Jak nazbiera mi się wrażeń, będę o Tobie pamiętał.
      O MmA będzie tu jeszcze sporo (chyba), ale najpierw muszę siąść i poprawić swoje szablony. Na razie nawet na to nie miałem wolnej chwili, tudzież głowy.

      Usuń
  3. @Oel
    Prawda jest banalna i prosta, nawet ją wyłuszczyłeś. To była ustawka, jakbyś popytał kilka osób to o niej wiedziały jeszcze dzień / dwa przed. Nawet tytuł nie ja wymyśliłem ;) Cyniczne, pod publiczkę - bingo. Dla nas ta 5 minutowa zadymka przy weekendzie była zabawna. Teorie ocb na Pejsbooku wśród diskopoloców RPG i ich wzajemne macanki po prąciach zabawne. Pozdro.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O.K., proszę, skończ tę komedię. Wiem, że chaos potrafi być zabawny, też lubię go na sesji, ale czuję się już zmęczony nieustannymi obelgami i wulgaryzmami.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    3. @Jarl
      Tylko Ty sam wiesz jak było - ale ja wolę wierzyć, że Ci odbiło. Plucie na ludzi dla zabawy i hajsu podpada w moim rankingu pod znacznie cięższy paragraf. Tak naprawdę sądzę, że opadły Ci publicznie gacie i musiałeś naprędce stworzyć społeczną iluzję swoich nowych szat. Rozumiem, nikt nie lubi paradować z gołym tyłkiem, a internet wszystko łyknie. Pokusa musiała być silna. Pewnie lepiej by było spalić buraka, podnieść ciuch z podłogi i wyjść się przewietrzyć, ale wiem, że to się łatwo mówi. Mimo wszystko uważam, że kontynuowanie tej narracji będzie Cię tylko pogrążać i coraz bardziej alienować.

      Skoro już gadamy. Rzuciłem focha i nie mam jak skomentować na Inspiracjach, ale manifest Billa Silvey'a doskonały. Dawno mi nic tak nie dało do myślenia. Dzięki za tłumaczenie.

      Usuń
    4. W nic nie brnę, u mnie w nocy o północy to samo, stale od 10 lat :D HELLO! :D Dzięki za dobry kom. Nie masz bana na Inspiracjach, komentuj do woli, często brałem Twoje komy pod uwagę. ALL HAIL. :D

      Usuń
    5. Weź idź z tym Manowarem. Running Wild - to była muza! :)
      Ok, ta "narracja" bardziej mnie przekonuje.

      Usuń
  4. Dzięki za linki i wzmiankę o MA. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy tekst. Ostatnio cofnęłam się do pierwszego wydania Tomb Raider i dawno się tak świetnie nie bawiłam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) A jeśli można zapytać - ten Tomb Raider to a propos czego?

      Usuń
  6. Ale na raporty chyba rzucisz okiem, hm? ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rob, w żadnym wypadku! Czytanie Twoich raportów grozi wpadnięciem w poważne kompleksy. Na ten ostatni, co zginął Klemens, nawet nie spojrzę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. Siema Kuglarz, jak tam sandbox na TOON-ie i FATE xD xD

      Usuń